moje miasto

Oto fragment słowa wstępnego jakie zamieściłem w swojej książce o Kraśniku Fabrycznym „Życie w rytmie fabrycznej syreny” (dziś jest to  Dzielnica Fabryczna Kraśnika), mieście w którym urodziłem się, wychowałem i mieszkam.

okładka

Kraśnik jest miastem z blisko 700. letnią historią. Jego większą część stanowi Dzielnica Fabryczna, której dynamiczny rozwój rozpoczął się na przełomie lat 40. i 50. dwudziestego wieku, wraz z powstaniem Kraśnickiej Fabryki Wyrobów Metalowych. W latach 1954-1975 Dzielnica Fabryczna była samodzielnym miastem. Połączenie w jeden organizm miejski dwóch Kraśników, Lubelskiego i Fabrycznego, było zabiegiem administracyjnym, mającym usprawnić zarządzanie. Należy też wspomnieć o realizacji ambicji członków władz powiatu, którzy uważali, że oba miasta mają charakter prowincjonalny. Miało to ulec zmianie po połączeniu, czego zwiastunem było uruchomienie komunikacji miejskiej. Niestety obie społeczności przez czterdzieści lat nie zintegrowały się w pełni, w świadomości dużej części mieszkańców nadal funkcjonują dwa miasta. Do dziś słyszy się, że ktoś jedzie do Kraśnika Fabrycznego lub Starego (tak określany był Kraśnik Lubelski). Pozostaje mieć nadzieję, że czas dokona dzieła połączenia.

Zarówno fabrykę, jak i osiedle robotnicze zaczęto budować tuż przed II wojną. Kraśnik został włączony do jednego z największych przedsięwzięć ekonomicznych II Rzeczypospolitej, Centralnego Okręgu Przemysłowego. Na lokalizację Fabryki Amunicji Nr 2 wybrano tereny wsi Dąbrowa i Bór, ok. 5 km na płn.-zach. od Kraśnika. Prace budowlane rozpoczęto w roku 1937. Krótko przed wojną zakończono budowę większości hal i budynków oraz rozpoczęto produkcję zbrojeniową. Obok fabryki powstało osiedle, w skład którego weszło 45 murowanych budynków. Po wojnie Fabryka Amunicji nr 2 nie wznowiła produkcji, niezamieszkane też było osiedle przyfabryczne. Dopiero po zmianie profilu produkcji przedsiębiorstwa, w roku 1948, Kraśnicka Fabryka Wyrobów Metalowych stopniowo stawała się jednym najpotężniejszym zakładów przemysłowych w Polsce. Obok wytwarzanych łożysk, ważnym kierunkiem produkcji była tzw. zbrojeniówka.

Uruchomienie fabryki ożywiło osiedle robotnicze. Z powodu braku lokalnych fachowców zamieszkiwali w nim ludzie, którzy przyjeżdżali do pracy w KFWM z różnych części Polski. Bardzo często z dużych ośrodków, nawet z Warszawy, początkowo kierowani nakazami pracy. Z czasem, kiedy budownictwo mieszkaniowe nabrało dynamiki i małżeństwa otrzymywały mieszkania niemal od ręki, ludzie zaczęli przyjeżdżać do Dąbrowy-Bór bez przymusu.

Jednym z uruchamiających fabrykę był mój dziadek, Paweł Sznajder. Wywodził się z rodziny Sybiraków, urodzony 29 lutego 1894 roku w Tomsku za Uralem. W carskiej Rosji zdał maturę i ukończył rok studiów na wydziale elektrycznym w Petersburgu. Naukę przerwał wybuch I wojny i powołanie do armii carskiej. Po zakończeniu wojny i burzliwych przejściach osiadł 35 kilometrów od Warszawy. Do wybuchu II wojny był elektrykiem w Fabryce Tarcz Ściernych Haberlego, w Grodzisku Mazowieckim. W czasie wojny walczył jako żołnierz AK. Po wojnie, jako specjalista elektryk trafił do Kraśnika skierowany nakazem pracy i był w grupie uruchamiającej zakład. Dziadek był społecznikiem, przewodniczył komisji socjalnej działającej w fabryce, pracował także w zespole redagującym gazetę „Życie KFWM”.

W osiedlu Dąbrowa-Bór zamieszkało wielu lwowiaków. Jednym z nich był Stanisław Zięba, przed wojną piłkarz RKS Lwów. Był bramkarzem drużyny, w której grał Kazimierz Górski. Z legendą polskiej piłki nożnej przyjaźnił się po wojnie. Trener Górski często odwiedzał Kraśnik, krótko trenował nawet FKS Stal, z którym silnie związany był Stanisław Zięba. W latach 60. i 70. zarządzał klubowymi obiektami sportowymi, do dziś będącymi wizytówką miasta. Lwowiakami byli też: Władysław Muszyński, fotograf dokumentujący życie Kraśnika Fabrycznego oraz Eugeniusz Ziemba, zawodnik pierwszej drużyny siatkarskiej Stali, później działacz sportowy.

Ważną w historii Kraśnika Fabrycznego postacią jest wicedyrektor KFWM, Eugeniusz Jach, który przybył do Kraśnika Fabrycznego z Sosnowca, po ukończeniu studiów technicznych w Katowicach. Był nie tylko cenionym fachowcem, ale ogromnie zaangażowanym działaczem sportowym i społecznym.

Podczas II wojny do Kraśnika przesiedlono wielu mieszkańców Poznania i okolic. Część z nich po wojnie powróciła w rodzinne strony. W Kraśniku Fabrycznym pozostał m.in. Zygmunt Wrzesiński, który w połowie lat 60. pełnił funkcję sekretarza sekcji piłki siatkowej FKS Stal. Była to ciekawa postać. Jeszcze w Poznaniu grał w koszykówkę, nawet jako zawodnik reprezentacji Polski.

Ludzi pokroju wyżej wymienionych, budujących fundamenty społeczności nowego, robotniczego miasta było wielu. Nieuprawnione jest więc twierdzenie, że Kraśnik Fabryczny był miastem napływowym, zasiedlonym przez ludzi odciętych od korzeni, słabych i bez ambicji. To, że przyjechali z różnych części Polski jest faktem. Takie były realia powojennej Polski. Z czasem w Kraśniku Fabrycznym rzeczywiście osiedlali się głównie mieszkańcy okolicznych wiosek. O charakterze miasta zadecydowały jednak pierwsze lata, kiedy przybywali tu ludzie wywodzący się z większych miast. Ludzie z pasją, ambitni, pracowici, twórczy i aktywni, „z głową” jak niegdyś mówiono. Przybysze szybko integrowali się, tworzyli grupy o wspólnych zainteresowaniach i skutecznie je rozwijali.

Nie bez znaczenia jest fakt przenikania i odgrywania dużej roli w życiu Kraśnika Fabrycznego przez rdzennych mieszkańców Kraśnika Lubelskiego. Wywodzących się z miasta o bardzo bogatej historii, którego społeczność nie raz wykazała się wieloma przymiotami.

Kraśnik Fabryczny przez lata tętnił życiem. Miasto funkcjonowało w trudnych realiach socjalistycznego państwa, dlatego nie wszystko można było robić, nie w każdej dziedzinie obywatele mogli się realizować. Ówczesny model państwa, z którym nie wszyscy się utożsamiali, skaził ludzi wieloma złymi nawykami, nie oparła się im również społeczność Kraśnika Fabrycznego. Niemniej, liczne sukcesy kraśniczan na niwie sportowej i kulturalnej świadczą o wyjątkowości miasta, dowodem czego są sukcesy ludzi wywodzących się z Kraśnika Fabrycznego, którzy świetnie radzą sobie w różnych dziedzinach życia, tam gdzie ich ono rzuciło, również poza granicami Polski.

To, że w latach PRL lokalna społeczność była silnie zmotywowana i niepokorna potwierdzają wydarzenia z czerwca 1959 roku. „Wypadki w Kraśniku były pierwszym w okresie rządów Gomułki protestem przeciw polityce władz wobec budownictwa sakralnego, który przerodził się w zamieszki” – napisał Jarosław Szarek w „Kronice komunizmu w Polsce”.

Wielu ludzi żyjących w Kraśniku Fabrycznym przez lata ukrywało swoje pochodzenie, choć należało do inteligencji. Wynikało to ze specyfiki ówczesnego państwa, ponieważ pochodzenie chłopskie czy robotniczo-chłopskie uprawniało do uzyskania preferencji przy ubieganiu się o indeks wyższej szkoły. Nikt nie weryfikował deklaracji o pochodzeniu, a obiegowa prawda PRLu głosiła, że „lepiej się nie wychylać”.

W takim środowisku wyrosłem.

100_6983