Serie A

W połowie kwietnia wyruszyłem rozkoszować się, przez pięć dni, klimatem stolicy pięknej Toskanii, Florencji. Do miasta, które powszechnie uznawane jest za miejsce narodzin Renesansu w Italii, dotarłem w środę. Po krótkim wypoczynku rozpocząłem spacer, na trasie którego znalazł się Stadio Artemio Franchi. Na obiekcie domowe mecze rozgrywa Fiorentina, występująca w Serie A, czyli w najwyższej klasie rozgrywek krajowych. Obiekt oddano do użytku w 1931 roku. Jego trybuny mogą pomieścić blisko 50 tysięcy kibiców.

Będąc w pobliżu stadionu zauważyłem poruszenie. Namioty z koszulkami, szalikami i innymi gadżetami rozstawili sprzedawcy pamiątek Fiorentiny. Intensywne przygotowania trwały również w mobilnych barach gastronomicznych i u sprzedawców żywności: pieczywa, serów, wyrobów mięsnych oraz piwa, napojów i lodów. Nie trudno było domyślić się, że stadion będzie wieczorem miejscem zmagań sportowych. Po krótkiej rozmowie z jednym ze sprzedawców dowiedziałem się, że „oggi” Fiorentina zmierzy się z rzymskim Lazio.

Więcej zdjęć TU

Fiorentina w końcowej fazie sezonu 2017/18 plasuje się w środku tabeli Serie A. Goście natomiast wyżej, zachowując duże szanse na grę w Lidze Mistrzów, a co najmniej na występy Lidze Europejskiej. Pojawiła się więc przede mną okazja poznania nie tylko klimatu jednego z najpiękniejszych miast włoskich, ale też zobaczenia meczu drużyn grających na najwyższym, europejskim poziomie.

O tym, że miłość Włochów do piłki nożnej jest wielka wie każdy, kto lubi sport i interesuje się choć odrobinę piłką nożną. Zapragnąłem poznać atmosferę panującą na trybunach i tło dużego wydarzenia sportowego. Z zakupem biletu nie było problemu. Wybrałem oczywiście najtańszy sektor za bramką. Nie było to przeszkodą w oglądaniu pięknego widowiska, jakie stworzyły oba zespoły. Sektory za bramkami są znane z tego, że zasiadają na nich najgorętsi fani. To tu gromadzą się bębniarze, a nad głowami oglądających mecz powiewają wielkie klubowe flagi. To tu intonuje się wielokrotnie odśpiewywany w czasie meczu hymn klubowy i inne przyśpiewki kibiców.

Wracając do kulis, moje obawy budziła zawartość plecaka, w którym miałem różne rzeczy zabrane z hotelu. Przed zakupem biletu zawartość plecaka pokazałem więc jednemu z organizatorów. Spotkałem się z włoską uprzejmością i luzackim podejściem. Dowiedziałem się, że nie będzie żadnego problemu. Przepisy zaostrzane w wielu krajach Europy, ze względu na szerzący się terroryzm, we Włoszech okazały się liberalne. Pozostało kupić bilet, który kosztował 30 euro i czekać na otwarcie bramek, co miało miejsce ok. 19. W plecaku miałem wodę mineralną w butelce 0,5 l. W tym przypadku Włosi byli rygorystyczni i nie mogłem jej wnieść. Nie było to dla mnie żadnym zaskoczeniem, tak jest bodaj wszędzie. Butelka trafiła do pojemnika, ale pusta. Otóż organizator zapewniał plastikowy, półlitrowy kubek, do którego przelałem wodę i z nim udałem się na trybuny. Brawo, z takim podejściem nie spotkałem się nigdzie.

Środa była dniem pracy, dlatego kibice schodzili się na stadion dość późno. Jak szacuję na trybunach zasiadło ok. 35 tysięcy osób. Przekrój wiekowy był szeroki. Starsze, ponad 70 letnie pary, grupy mężczyzn w różnym wieku, podobnie z kobietami, które przyszły na stadion niekoniecznie z partnerami. Dużo młodzieży szkolnej. Przypominało mi to mecze siatkarskie w Polsce, gdzie na trybunach można spotkać zakonnicę lub matkę z dzieckiem na rękach. To świadczy o bezpieczeństwie, narodowym upodobaniu do danej dyscypliny i oczywiście optymistycznym nastawieniu do życia, którego treścią staje się dobra zabawa. Trybuny zapełnili weseli, krzykliwi i spontaniczni Włosi. Było dużo śpiewania, klaskania, pojawiał także taniec radości. Dwie godziny spędzone w takiej atmosferze to niezapomniany czas.

Mecz okazał się ogromnie ciekawy, zespoły zagrały na wysokim poziomie, a przy tym był pełen dramaturgii. Już w piątej minucie bramkarz gospodarzy za interwencję i dotknięcie piłki ręką poza polem karnym został ukarany przez arbitra czerwoną kartką. Po jego zejściu z boiska doszło do regulaminowej zmiany, zszedł piłkarz Fiorentiny grający w polu, a zmienił go bramkarz rezerwowy, Polak, Bartłomiej Drągowski. 21 latek, reprezentujący nasz kraj w drużynach juniorskich i młodzieżowych, do klubu włoskiego przeszedł z Jagiellonii Białystok. Ucieszył mnie polski akcent, ale nie trwało to długo, o tym jednak dalej. W bodajże 15 minucie napastnik Fiorentiny został brutalnie sfaulowany w polu karnym, za co obrońca gości otrzymał czerwoną kartkę i sędzia podyktował rzut karny. Liczba graczy wyrównała się, do 10 w każdym zespole, a po skutecznej egzekucji karnego na tablicy wyświetliło się 1:0 dla gospodarzy. Na trybunach zapanowała euforia. W dalszej fazie pierwszej części spotkania było już 2:0. To zmusiło silny zespół z Rzymu do bardziej otwartej gry. I przed gwizdkiem, kończącym połowę, najpierw było 2:1, a potem 2:2.

W drugiej części najpierw na prowadzenie wyszli gospodarze, po czym było 3:3 i 4:3 dla Lazio. Negatywnym bohaterem spotkania okazał się Polak stojący między słupkami bramki. Używając języka piłkarskiego powiem, że wpuścił cztery „szmaty”. W ciągu dwóch dni po meczu przeglądałem najpopularniejsze w polskie portale internetowe i na żadnym nie spotkałem relacji z meczu. Kiedy polski piłkarz grający na zachodzie zaliczy dobry występ portale „pieją” z zachwytu na temat jego gry. Ale tylko wtedy.

Osoby planujące pobyt we Florencji, chcące przeżyć podobne, bardzo miłe chwile, informuję, że stadion na którym gra Fiorentina znajduje się od historycznego centrum w odległości, którą można pokonać w ok. 15 minut. Leży w bardzo eleganckiej i zapewne spokojnej dzielnicy. Zachęcam.

liga
Końcowa tabela Serie A sezonu 2017/18

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s