Syberyjskie mrozy

Ostatnio lekko mrozi, przywołało to w mojej pamięci wspomnienia. W latach 80. wielokrotnie odwiedziłem ZSRR, w tym również zimą. W grudniu 1985 byłem na wycieczce, zorganizowanej przez studenckie biuro podróżny ALMATUR, na trasie Moskwa-Nowosybirsk-Irkuck-Brack.

W Moskwie, a szczególnie na dalekiej Syberii – co w tym przypadku jest raczej zrozumiałe – był siarczysty mróz, największy w Irkucku. W czasie mojego pobytu było minus 35 stopni Celsjusza i silnie wiało. Chodzenie po ulicach i zwiedzanie, w takich warunkach było szalenie trudne. Trzeba było chodzić „rakiem”, wówczas dawało się jakoś funkcjonować.

zsrr2
Nowosybirsk – na zdjęciu autor

Na Syberii zwiedziłem m.in. hydroelektrownię na rzece Angara, zlokalizowaną w okolicach Bracka. Będąc w Irkucku pojechaliśmy nad jezioro Bajkał. Widoczność była lekko ograniczona. Woda, przy takich mrozach, oddawała ciepło i pokrywająca jezioro lekka mgła nie pozwoliła poznać jego piękna. Na gałęziach jednego z drzew turyści zawiązywali paski materiału. Legenda mówiła, że kto to zrobił mógł liczyć, iż jeszcze raz powróci w to miejsce. Uczyniłem to i ja. Sprawdziło się. Na Syberii byłem jeszcze raz, w maju 1988 roku, na nieco krótszej niż poprzednia trasie, Moskwa-Brack-Irkuck. Wówczas miałem już okazję zachwycać się pięknem tamtejszej przyrody i jeziora Bajkał.

14524378_578151115705128_6089473089184046618_o
Bajkał
zsrr1
Bajkał

Z pierwszej wycieczki na Syberię zapadł mi w pamięci pobyt w Moskwie, w hotelu „Mołodiożnaja” w Moskwie i przygotowania do wylotu na Syberię. Popijając w hotelowej restauracji „Sowietskoje szampanskoje” snuliśmy, jakie obrazy zobaczymy na Syberii. Mieli tam żyć ludzie ubrani w grube kożuchy, chodzący po ulicach z niedźwiedziami na łańcuchach. Oczywiście pokutowały w tym momencie stereotypy myślenia, spowodowane zwykłą niewiedzą. Tego rodzaju pogawędki bawiły nas. Żadna z naszych wizji nie potwierdziła się. Żyli tam normalni ludzie, tak samo ubrani jak w części europejskiej, zachowujący się identycznie.

Syberia była bowiem miejscem przepływu ogromnej ilości mieszkańców z innych republik ZSRR. Do pracy w tamtejszych przedsiębiorstwach przyjeżdżali na kilka miesięcy wyróżniający się pracownicy fabryk z części europejskiej. O takie wyjazdy – nazywała się to „kamandirowka” – wielu ludzi wręcz zabiegało, mimo bardzo srogich warunków życia. Wynagrodzenie za pracę było bowiem dwukrotnie wyższe od otrzymywanego za taką samą pracę w części europejskiej.

Co czynią utrwalane stereotypy przekonałem się po wielu latach, kiedy LO im. Mikołaja Reja w Kraśniku, nawiązało wymianę uczniów ze szkołą w Schwedt, miastem na terenie byłego NRD. W wymianie wzięła udział moja córka, Irmina. Gościł wówczas u nas w domu młody Niemiec, który pod koniec pobytu zwierzył się Irminie. Był zaskoczony tym, że mamy w domu telewizor kolorowy, magnetowid i komputer. Obraz Polski przedstawiany w Niemczech był odmienny. Był to przecież rok 2000, okres dynamicznego rozwoju mediów, będących przekaźnikiem wielu informacji, a mimo to…

Wyjazd w roku 1985 na Syberię miał dla mnie osobisty wymiar. Znalazłem się w miejscach, które wiele znaczą w historii mojej rodziny. Na pięć lat katorgi w okolicach Irkucka, a następnie wieczne zesłanie na tereny zachodniej Syberii, za udział w powstaniu styczniowym (1863-1864), został skazany mój pradziadek Julian. W Tomsku, nad którym przelatywaliśmy, urodził się mój dziadek, Paweł Sznajder.

Historia mojej rodziny TU

Komentuj na Facebooku

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s