Półwysep Gargano – Peschici

Kilka dni lipca 2009 roku spędziłem na południu Włoch, w miejscowości Peschici, leżącej na półwyspie Gargano. W upalne dni, które nad morzem nie są jednak zbyt uciążliwe, przebywałem głównie na złocistej plaży, w niewielkiej, urokliwej zatoczce. Leniuchowanie na campingu i plażowanie na piaszczystej plaży to jednak zbyt mało, by powiedzieć, iż w trakcie wyjazdu działy się rzeczy ważne. W czasie wypadu na południu Włoch odwiedziłem kilka bardzo ciekawych miejsc, w tym Loretto, ze znanym Sanktuarium Świętego Domku, San Giovanni Rotondo, gdzie żył kanonizowany przez Jana Pawła II franciszkanin Ojciec Pio z Pietrelciny oraz Sanktuarium San Michele Arcangelo.

pes

Loretto to miejscowość w środkowych Włoszech, w prowincji Ankona. Turystów i pielgrzymów przyciąga do niej Bazylika Santa Casa, w której mieści się Święty Domek (Santa Casa di Loreto). Bazylika została wybudowana na planie krzyża łacińskiego w taki sposób, że wewnątrz, dokładnie w jej centrum, umieszczony został domek loretański. Nad nim umieszczona jest kopuła, a w nawach bazyliki znajduje się 12 kaplic.

Święty Domek z Loreto, to według przekazu, dom rodzinny Maryi w Nazarecie, w którym żyła z Jezusem. W 1291 r. krzyżowcy zostali wyparci z Palestyny. Najprawdopodobniej włoska rodzina Angellich nakazała rozbiórkę domu i przewiezienie kamieni do Loreto. Istnieje dokument, który podaje, że Nicofer Angelli podarował w posagu swojej córce „Święte kamienie wyniesione z Domu Naszej Pani, Dziewicy, Matki Bożej”. W 1294 r. w lesie laurowym wybudowano z przewiezionych kamieni domek, stąd późniejsza nazwa Loreto. W XV wieku, na polecenie papieża Juliusza II, rozpoczęto budowę bazyliki oraz dodano marmurową obudowę sanktuarium. W miejscu, w którym pomieszczenie domku stykało się ze ścianą groty ustawiono ołtarz. Wnętrze domku oświetla tylko jedno okno. Zgodnie z legendą, przez to okno archanioł Gabriel przybył z posłannictwem.
San Giovanni Rotondo zachowało strukturę starożytnego miasteczka górskiego, z białymi budynkami pokrytymi charakterystycznymi czerwonymi dachami. Niewielka miejscowość zasłynęła tym, że działał w niej stygmatyk Ojciec Pio. Już za jego życia miasteczko stało się tętniącym życiem centrum pielgrzymkowym, a po śmierci Ojca Pio (w 1968 roku) zainteresowanie pielgrzymów wzrosło.

252

Dziś rocznie odwiedza tę miejscowość ok. 7 milionów osób, co stawia ją w rzędzie najliczniej odwiedzanych miejsc kultu. Pielgrzymi i zwiedzający zachwycają się Bazyliką Matki Bożej Łaskawej, a także Domem Ulgi w Cierpieniu, podziwiając rozmach i odwagę Ojca Pio, budowniczego tego szpitala, przy którym prace rozpoczęto w 1947 roku.

 

Sanktuarium San Michele Arcangelo należy do najstarszych sanktuariów Europy. Znajduje się we włoskim miasteczku Monte Sant’Angelo, czyli Góra Świętego Anioła. Początki sanktuarium sięgają schyłku V i połowy VI w. W tym czasie trzykrotnie objawił się tutaj w skalnej grocie św. Archanioł Michał .

Wracając w pamięci do wyjazdu na Gargano z dużą przyjemnością wspominam kilkugodzinny rejs łodzią wycieczkową wokół półwyspu, podczas którego cieszył oczy widok białych skał wapiennych, fantastycznie ukształtowanych przez naturę, lazurowego morza, no i oczywiście nie kryjącego się za chmurami słońca. Woda wyrzeźbiła w skałach wapiennych jaskinie o różnorodnych kształtach i kolorystyce, do których wpływa się łodzią. Te wszystkie elementy pozwalają pretendować półwyspowi do miana jednego z piękniejszych miejsc w Italii.

Będąc we Włoszech nie przestałem nawet na chwilę być dziennikarzem i obserwatorem tego, co dzieje się wokół. W pamięci zapadły mi trzy rzeczy.
San Giovanni Rotondo jest szczególnym punktem na mapie Włoch oraz katolickiej Europy i dlatego odwiedza je wielu turystów. Niemal każda z tych osób pragnie zabrać ze sobą pamiątkę z miejsca, w którym żył i czynił cuda święty Ojciec Pio. W jednym ze sklepików, obok wystawionych w nim dewocjonaliów, zauważyłem galerię win z wizerunkiem duce Benito Mussoliniego na etykiecie. Ocena działań współpracownika Hitlera jest jednoznaczna, jego wizerunek powinien więc być eksponowany w galerii zbrodniarzy, a nie w świętym miejscu. Oj Włosi, Włosi…

Specyfiką wielu krajów na południu naszego kontynentu, w tym Włoch, jest sjesta. Sjesta to dla nich rzecz święta i nic, nawet zagrożenie życia ludzkiego, nie jest w stanie jej zakłócić. Bywa to często dokuczliwe dla turystów. Ale nie w tym rzecz, jadąc na południe trzeba być na to przygotowanym. W sierpniu 2007 roku okolice Peschici nawiedziły pożary. Spłonęło wówczas około 100 hektarów lasów i zarośli. W trakcie rejsu wokół półwyspu widziałem pamiątki po tym zdarzeniu. Spotkałem osoby, które tam wówczas były. Pamiętają, że gaszenie pożarów zaczęło się dopiero po godzinie 16, czyli po zakończeniu sjesty. A więc straty mogły być mniejsze. Oj Włosi, Włosi…

peschici2

Idąc z campingu na plażę miałem możliwość oglądania specyficznego zoo. W pobliżu plaży, miejsca wypoczynku turystów, na prywatnych działkach stały rudery, mogące stanowić plener przy realizacji filmów o życiu na początku poprzedniego stulecia. Wokół nich snuły się wychudzone, wyglądające wręcz tragicznie, zwierzęta. Widok nędznych mułów, które skubały suchą ziemię lub piły wodę ze śmierdzącej kałuży, był przygnębiający. Na innej działce, zarośniętej jedynie chwastami, spacerowało stado kóz. Widok godny pożałowania, wywołujący złość z powodu takiego traktowania zwierząt. Kiedy na to patrzyłem pojawiła się refleksja na temat dyrektyw unijnych, nakreślających standardy, jakie musi spełniać prawo każdego z członków wspólnoty. Czy Włochy są zwolnione z pewnych obowiązków? Co ciekawe, turyści przyjeżdżający do Peschici oglądają ten obrazek od wielu lat. Oj Włosi, Włosi…

peschici1
Wracam do miejscowości, w której wypoczywałem. Peschici to malutkie, malowniczo położone na skale miasteczko. Patrząc na mapę Włoch – kraju przypominającego kształtem but – łatwo odnaleźć półwysep Gargano, na którym leży. To obszar na północ od „obcasa”, tworzący „ostrogę”. Jego historia, sięgająca XII wieku, nadaje miastu niepowtarzalny, średniowieczny charakter.
Skalne otoczenie oraz bujna roślinność śródziemnomorska budują fantastyczne obrazy. Peschici wielkie nie jest, ale ma swój urok. Dominują w nim stare, małe kamieniczki i kościoły pamiętające czasy włoskiego renesansu. Ze względu na położenie i wiążącą się z tym oszczędność terenu, miasteczko przecinają wąskie, kręte, wybrukowane uliczki.

933
Jak w typowym włoskim mieście, życie toczy się innym rytmem niż w Polsce. Na aktywność Włochów duży wpływ ma przede wszystkim dobowa zmiana temperatury. Kraj położony jest dość blisko równika, dlatego ciężki do zniesienia upał trwa przez kilka godzin, począwszy od południa. Dlatego po obiedzie, który nie jest we Włoszech głównym posiłkiem, życie dosłownie zamiera.
Znośna temperatura panuje wieczorem. Wtedy życie przenosi się z plaży do miasteczka. Sklepy oraz zakłady usługowe są otwarte do późna. Turyści muszą zatem być uzbrojeni w cierpliwość i pogodzić się z faktem, że tak naprawdę zaczyna się coś dziać dopiero późnym popołudniem.

564

Kiedy byłem w Peschici, trafiłem na święto miejskie. Wiązało się ono z patronem miasta. Ulice już kilka dni wcześniej były przystrojone różnokolorowym oświetleniem. W dniu święta na ulicach odbyła się parada, w której nie mogło zabraknąć przedstawicieli władz i ich rodzin. Tłum mieszkańców, zasilony przez turystów, przechodził ulicami, grała orkiestra, panowała ogólna wesołość i zaciekawienie.

peschici3

W mieście nie brakowało handlujących podróbkami wyrobów znanych firm, które jak w całej Europie sprzedają Afrykanie. Dla nich upał i sjesta nie są sygnałem do przerwania pracy. Przeglądanie ich towarów, targowanie się, stanowi ciekawy wypełniacz wolnego czasu, skoro wszystkie inne sklepy są pozamykane. O ile oczywiście sprzedawca nie stanie się agresywny z powodu odstąpienia od zamiaru kupna.
W trakcie jazdy na południe Włoch nie mogło obyć się bez kilkugodzinnej wizyty w Wenecji. Mieście przepełnionym turystami, niemniej zawsze wartym odwiedzenia, również z powodu specyficznego zapachu, unoszącego się od kanałów. Ale jest to zapewne moje subiektywne odczucie.

029

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s